START > Polecamy > Miejsca i ludzie > Wspomnienia pałacykowiczów (2) - Arka poezji - Andrzej Saj
 
Wspomnienia pałacykowiczów (2)
Wspomnienia pałacykowiczów (2) - Arka poezji - Andrzej Saj PDF Drukuj Email
( 123 oceniających )
Polecamy - Miejsca i ludzie
Wpisany przez Cezary Żyromski (opr.)   
Spis treści
Wspomnienia pałacykowiczów (2)
List z antypodów - Grzegorz „Adelajda” Koterski
Wtedy i teraz - Jerzy Olek
Dom, który miałem - Wojciech Siwek
Magia teatru - Janusz Potężny
Arka poezji - Andrzej Saj
Pałac i jazz - Krzysztof Pilecki
Pałacykiada - Andrzej Baranowski
W grudniu 1962 roku, w Piwnicy pod Edulem - Barbara Folta
Alternatywni - Witold Liszkowski
Coraz mniej nas, pałacykowiczów
Wszystkie strony
Arka poezji - Andrzej Saj

Andrzej SajPałacyk dla mnie (a może także dla innych) był wtedy Arką poezji, w której schowaliśmy się przed potopem naszej „durnej” młodości – gdy wokół szalały burze namiętności i napory hormonów, gdy lało się z nieba wino grzane z goździkami, a bywało – padało „patykiem pisane”, a nawet momentami kołysało mocniejszą...

W tej Arce brnęliśmy całkiem znośnie przez oceaniczny bezmiar ówczesnej peerelowskiej szarzyzny – z aurą, która, jak się dzisiaj na to spogląda, była niezwykle pomocna w grupowym rozpływaniu się we mgle niedomówień, półsłówek, aluzji i słynnych politycznych dowcipów. Ale była to pogoda bardzo dobra dla bogatych duchem, dla rzeszy poezjozjadaczy – a na dobrą sprawę wtedy „wszystko było poezją” (jak twierdził E. Stachura). To w tej Arce toczyły się boje o Laur Arki, choć niegdysiejsi zwycięzcy dzisiaj toczą potyczki na całkiem innych polach. To było także miejsce pyszne dla widzenia: słynne ścienne malunki Sawki, Geta, Czerniawskiego, ich plakaty i plakietki. Wkład w polską szkołę plakatu – niepodważalny.

Tak więc tamten Pałacyk stał się ostoją zjawiska już dzisiaj niepowtarzalnego i chyba niemożliwego – kultury studenckiej; choć ta kultura była także swoistą „arką przymierza” między niepokorną młodzieżą a władzą pilnie przypatrującą się poczynaniom niesfornych, choć gubiącą się w wielości zdarzeń i zwariowanych propozycji.

Dzisiaj już wiemy, że nasza Arka płynęła ku górze wolności, która okazała się być najeżoną skałami kapitalizmu, górze, którą trzeba dopiero oswoić i uprzystępnić ludziom i ich kulturze. A to nie jest takie proste. I choć zachłystujemy się wolnością, a szarzyznę i mgły niedomówień zastąpiła krzykliwa reklama, kolorowe czasopisma i wszechwładna konsumpcja, to gdzieś „w dnie” pamięci otwiera się ten lufcik, który zwiemy milczeniem. „Bo gdy się milczy, milczy, milczy to apetyt rośnie wilczy” – jak śpiewał Jonasz Kofta – na poezję, której nie ma już...

Kiedyś Pałacyk ze swoją Arką był miejscem swoistego luksusu i chyba namiastką wolności, dziś jest zrujnowanym obiektem jakby symbolizującym naszą młodość; i trochę szkoda, że nie może (albo nie chce) być znów taką „arką schronienia” przed rozbujanymi falami dzisiejszej rzeczywistości z jej popularną kulturą, której tubą jest komercyjna TV i płytka rozrywka.

PS. Już po napisaniu tego tekstu zastanowiłem się, kto mógłby pełnić funkcję Noego – tego starego przewodnika po morzu naszego „młodopałacykowego” gaszenia pragnień. Ale wszystko płynie, wszyscy zmieniliśmy się... no, może tylko Rysiu Uklański, którego – gdy spotykam niezmienionego od ponad trzydziestu lat – to myślę... [Tekst pisany w roku 2002 – 24 czerwca 2004 Rysiek wybrał się na drugi brzeg].

Andrzej Saj



 
Translate this website into your language using Google technology. Nasza strona po angielsku, niemiecku, francusku, czesku - w ponad 30 językach!
Joomla Templates by Joomlashack