|
Polecamy -
Miejsca i ludzie
|
|
Wpisany przez Jacek Antczak (opr.)
|
|
Strona 2 z 8 Ponieważ istniała poważna groźba zatarcia się faktów o miejscu, które sprawiło, że Wrocław zyskał miano miasta otwartego, młodego, kulturalnego, inteligentnego i wreszcie „oswojonego”, pałacykowicze wzięli sprawy we swoje ręce. 11 maja roku 2002 kilkuset byłych jego bywalców spotkało się w najpiękniejszej sali balowej Wrocławia. A to dopiero początek przywracania pamięci temu miejscu przez obecnych senatorów RP, prezesów wielkich firm, profesorów wyższych uczelni i rozsianych po świecie znakomitych artystów – bo tacy ludzie tworzyli niegdyś brać tutaj rządzącą. Na przedjubileuszowym balu, przygotowanym z okazji... 43 rocznicy powstania klubu studenckiego, ustalono, że 44 urodziny w 2003 roku będą jeszcze bardziej huczne, a o imprezie w 2004 roku z pewnością będzie głośno w całym świecie.
* * *
Powojenne dzieje budynku przy ulicy Kościuszki 34 są niezwykłe. Był siedzibą Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej i „squatem” repatrianckich rodzin wysiedlonych w 1959 przez działaczy Zrzeszenia Studentów Polskich, którzy za zgodą władz miejskich zaanektowali gmach. Stał się wtedy miejscem magicznym, enklawą bohemy i mekką artystów sztuk wszelakich. Ale potem był także „spsiałą placówką”, „czarną dziurą” oraz świadkiem umacniania przyjaźni NRD z PRL przez ministra sportu Aleksandra Kwaśniewskiego i Egona Krenza (w 1988 roku). W końcu stał się areną porachunków wrocławskich gangsterów, a dziś ma być Akademickim Domem Europejskim, przez który polscy studenci przedostawać się będą do Unii.
Nie wiadomo, czy Pałacyk wybije się na europejskość. Pewne jest tylko to, że bywalcy klubu z czasów jego świetności nigdy o nim nie zapomną.
|