START > Polecamy > Miejsca i ludzie > Wspomnienia pałacykowiczów (1) - Wszyscy wracamy do Pałacyku - Marek Chełmicki
 
Wspomnienia pałacykowiczów (1)
Wspomnienia pałacykowiczów (1) - Wszyscy wracamy do Pałacyku - Marek Chełmicki PDF Drukuj Email
( 117 oceniających )
Polecamy - Miejsca i ludzie
Wpisany przez Cezary Żyromski (opr.)   
Spis treści
Wspomnienia pałacykowiczów (1)
Podwójne drzwi - Henryk Gała
Rezydenci i bywalcy - Andrzej Łapieński
Szopianka w Pałacyku - Danka Szopianka-Strumpf
Jeszcze o Pałacyku. I nie tylko - Ludwik Bukowski
Mój kochany Pałacyk - Tereniusz Nawrocki
Z Kościuszki na Ofiar - Teresa Rudzka
Wszyscy wracamy do Pałacyku - Marek Chełmicki
16 moich miesięcy - Wiesław Misiek
Pałacyk - moja klęska i moja radość - Jan Sawka
Wieża - Kazimierz Rainczak
Wszystkie strony

Wszyscy wracamy do Pałacyku - Marek Chełmicki

 

Marek ChełmickiBędąc uczniem szkoły średniej, z zazdrością patrzyłem na studentów, którzy mogli chodzić do klubów studenckich, przede wszystkim do popularnego Pałacyku, czy brać udział w Juwenaliach. Nawet w najskrytszych marzeniach nie przypuszczałem, że kiedyś wszystkie te tajemnicze miejsca z ich bogatym życiem kulturalnym staną przede mną otworem, a sam po kilku latach aktywnego działania w organizacji zostanę dyrektorem tego klubu.

Dzisiaj myślę, że naszemu pokoleniu (1970-77) udało się przeżywać niezapomniane chwile w ostatniej (jak historia pokazała) fazie rozkwitu, a wręcz eksplozji wszystkiego tego, co podręcznikowo określa się mianem kultury studenckiej. Rodziły się wówczas talenty artystyczne i organizatorskie, które do dziś mają ogromny wpływ na kształt i rozwój naszej kultury.

Klub środowiskowy Pałacyk funkcjonował przy Ofiar Oświęcimskich, właściwy budynek przy Kościuszki straszył pustką i wybitymi oknami, czekając na fundusze i decyzje o jego remoncie. Nastąpiło to w roku 1974, kiedy to dzięki staraniom Andrzeja Remisia, Kazika Kowala, prof. Tadeusza Porębskiego, Zbyszka Sawickiego i Gienia Mielcarka ówczesne władze zdecydowały się na odbudowę "starego" Pałacyku. Jako przewodniczący Komisji Kultury otrzymałem zadanie przeprowadzenia remontu i oddania klubu w ustalonym "odgórnie" terminie do września 1975 r.

To niespodziewane przyspieszenie stwarzało poważne problemy: nieprzygotowany projekt modernizacji, brak funkcjonalnego spojrzenia na całość budynku, nieskonsultowane podziały wewnętrzne pomieszczeń, ich przeznaczenie, nieuzgodniony podział administracyjny. Czasu było mało, a wszystkie problemy przed nami.

Rozpoczął się rok 1975, który dla mnie osobiście był rokiem i szczęśliwym, i pechowym: w kwietniu ślub, w maju mój pobyt w szpitalu, w sierpniu szpital mojej młodej żony, we wrześniu otwarcie Pałacyku. Uff, do dziś myślę, że jak na jeden rok to o wiele za dużo wrażeń.

Tymczasem silna grupa robocza (Rysiek Lechki, Marek Jankiewicz-Guma, Marian Szuran, Witek Wieszczek, Ziomek Kaleniak, Halina Meller, Jola Betka (już wtedy Chełmicka - nie miała wyjścia) działała. Guma pilnował budowlańców, którzy na przykład przeprowadzali przez środek sali Lustrzanej kanały wentylacyjne, reszta jeździła po Polsce "załatwiać" krzesła, dywany, oświetlenie, nagłośnienie, stoliki, wyposażenie kuchni, meble biurowe.

W czerwcu brakowało tylko kryształowego żyrandola do sali Lustrzanej oraz białego fortepianu. Żyrandol został zainstalowany w sierpniu, natomiast biały fortepian, choć zaliczka poszła, jedzie do dziś z Kalisza. Poszukiwania trwają, dzisiaj już nie tylko fortepianu.

Dotrzymaliśmy terminu, a nawet odbyły się trzy oficjalne otwarcia: dla budowlanych, dla działaczy i dla całego środowiska studenckiego. Pałacyk przyjął nazwę Akademickie Centrum Kultury. Na moje, nasze z Jolą nieszczęście, otrzymaliśmy zgodę na zamieszkanie na drugim piętrze Pałacyku. Nie było to najlepsze rozwiązanie dla młodego małżeństwa. Chodziliśmy spać w środku nocy po zakończeniu imprez, następnie budzili nas przyjaciele, którzy koniecznie chcieli się z nami pożegnać lub pożyczyć pieniądze na taksówkę, tuż nad ranem portierzy pytali, co mają zrobić z tymi, którzy nie chcą wyjść. Mimo naszych podkrążonych oczu Pałacyk hulał.

Krzysio Piasecki stworzył Studio Rozrywki, Wojtek Siwek i Maciek Partyka jednoczyli grupy i zespoły jazzowe, Krzysio Nowak prowadził Filmowy Klub Dyskusyjny, Boguś Litwiniec i Andrzej Leparski opiekowali się grupami teatralnymi, Jasiu Kaczmarek promował młodych piosenkarzy, działało Centrum Sztuki Poniżnika, Kutery i Mrożka. Nasze apetyty wzrastały. Prowadziliśmy Klub Festiwalowy na FAMIE w Świnoujściu i wreszcie zdobyliśmy upragnioną Czerwoną Różę - nagrodę dla najlepszego klubu w Polsce.

Nie sposób wymienić wszystkich, którzy przewinęli się przez Pałacyk w czasie, kiedy byłem jego dyrektorem. Każdy zostawił w nim cząstkę swoich zdolności, chęci, zaangażowania. Wszyscy wspomnieniami wracamy do Pałacu, do najpiękniejszych chwil naszego życia.

Marek Chełmicki
Dyrektor klubu 1974 - 1977



 
Translate this website into your language using Google technology. Nasza strona po angielsku, niemiecku, francusku, czesku - w ponad 30 językach!
Joomla Templates by Joomlashack