START > Aktualności > Refleksje seniora przy wigilijnym stole Anno Domini 2008
 
Refleksje seniora przy wigilijnym stole Anno Domini 2008 PDF Drukuj Email
( 1 Twoja ocena )
Aktualności - Działalność SD RP DŚl.
Wpisany przez Wojciech W. Zaborowski   
Środa, 17 grudnia 2008

Leszek MillerTe drogę znamy na pamięć, jak każdy chyba wrocławianin. Idąc od Hali Targowej wystarczy ostry skręt w prawo w stronę Odry, przejście przez mostek i już znajdujemy się w innym świecie. Ostrów Tumski. Jest środa, dziesiąty dzień grudnia. Za nami został hałas i gwar wrocławskich ulic, przed nami majaczą na tle ciemniejącego nieba strzeliste wieże wrocławskiej katedry. To w jej cieniu w „Domu Pielgrzyma” kolejny już raz spotyka się towarzystwo spod jasnej – bo wigilijno-betlejemskiej - gwiazdy. Idę z mym byłym redakcyjnym szefem, dawnym naczelnym „Słowa Polskiego”, Romkiem Gomerskim, z którym od lat łączą mnie więzy przyjaźni, również w okresie, gdy dzieliły nas setki kilometrów w niezapomnianym ósmym dziesięcioleciu ubiegłego wieku.

Jesteśmy na emeryturze, nasze pióra, jak i innych seniorów dziennikarstwa, nie są już orężem, nie atakują w obronie innych, ale też i nie chronią nas przed niegodziwościami tego świata. We wspomnieniach jednak ciągle odwołujemy się do czasów, gdy były aktywne. To, co napisaliśmy, jest przecież cząstką nas, choć decyzja o tym, czy i co pisać, nie zawsze do nas należała. Wigilia, czas refleksji i przedświątecznego pojednania, w sposób szczególny sprzyja powrotom do czasów zawodowej młodości i wieku dojrzałego. Zastanawiamy się: czy można było pisać i działać inaczej, lepiej...? Jaki był i jest sens pisania zaangażowanego? Co się stało z etosem dziennikarskiego zawodu? I  - obserwując dzisiejszy rynek prasowy - trochę żartobliwa uwaga praktyczna- czy nie byłoby z większą korzyścią dla wszystkich, gdybyśmy mieli mniej prasy bulwarowej, za to więcej bulwarów?

Opłatek 2008

Spotykamy po drodze Barbarę i Mścisława Machnickich. Wspólnie pokonujemy ostatnie dzielące nas od Domu metry. Jeszcze parę ostrożnych kroków, by broń Boże ani noga, ani wspierająca ją laska nie poślizgnęły się na niezbyt równej nawierzchni i już wita nas nasza dziennikarska rodzina. Niestety, nie w komplecie. Niektórzy nie przyszli, może z powodów zdrowotnych? Niektórzy odeszli na zawsze i nie przyjdą już nigdy, choć pewni jesteśmy, że tego wieczoru niewidzialni towarzyszą nam duchowo. Bo jak np. mogłoby nie być Michała Żywienia, czy Stasia Łapety, stałych bywalców wigilijnych spotkań? To im oraz pozostałym zmarłym w b. r.: Ewie Kotarskiej – Cieciorko, Romanowi Pawlakowi, Kazimierzowi Tokarzowi, Edmundowi Słodzińskiemu poświęcamy przed wieczerzą chwilę milczącej zadumy.

Zofia Frąckiewicz

Nowy prezes SDRP Dolny Śląsk, Jan Cezary Kędzierski tradycyjnie powitał gości, ze szczególnym uwzględnieniem ks. biskupa Edwarda Janiaka - delegata ks. kardynała Henryka Gulbinowicza, oraz sponsorów. Gdyby nie ci ostatni – i oczywiście nie wszechmocna i wszechobecna Zosia Stachera - bylibyśmy skazani prawdopodobnie jedynie na strawę duchową. A tak... języki same się rozwiązały, nawet wyjątkowo tego roku małomównemu byłemu prezesowi SDRP Waldkowi Niedźwieckiemu i wprost nie sposób skatalogować wszystkich tematów, które poruszano w trakcie tradycyjnego składania sobie życzeń przy dzieleniu się opłatkiem. Z kolegą Stanisławem Spyrą wspominaliśmy boje toczone w prasie związkowej, ze Zdzichem Swędziołem – raczej chwile relaksu nad brzegami „Bałtyku”, z Czesiem Kryczkiem wymienialiśmy śląskie „Wiadomości” , z niezapomnianą zaś szefową Zofią Frąckiewicz, władczynią działu kultury „Słowa Polskiego” – oczywiście o kulturze: tej wysokiej, tej gminnej, i tej... której wcale nie widać, co odczuwa się na każdym kroku. Z zainteresowaniem wysłuchałem Juliana Bartosza, który wyjaśniał mi, jak to dzięki niemu powstają nowe Niemcy ( „Neues Deutschland”), zaś Lesław Miller pokazał mi przy pomocy pani Kasi przy bufecie, jak wygląda najczystsza forma płynnej energii.

Opłatek 2008

Wspomnienia, wspomnienia. Było, minęło. Teraz siedząc nad Menem, a myślami wracając nad Odrę przypominam sobie opowieść ks. biskupa Edwarda Janiaka o świętym ojcu Pio, który potrafił jednocześnie przebywać w paru odległych od siebie miejscach. Warto być świętym! Niestety, mnie pozostaje jedynie czekać, aż za rok „wrocławskie gwiazdy znad Ratusza” znów zaproszą dziennikarską brać na tradycyjne wigilijne spotkanie. A na razie Koleżnki i Koledzy– raz jeszcze - Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku! 

Wojciech W. Zaborowski

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Translate this website into your language using Google technology. Nasza strona po angielsku, niemiecku, francusku, czesku - w ponad 30 językach!
Joomla Templates by Joomlashack